niedziela, 02 grudnia 2007
presentation
cześć! nowe cjg zaczęło trochę lepiej funkcjonować i pewnie dlatego wszyscy oddali się pracy i nikt nie ma czasu na blogowe wpisy. zresztą i tak spotkamy się niedługo, więc nie ma specjalnie motywacji do pisania. kontakt ze sobą mamy i tak pocztowy. albo i nie mamy, np. wtedy, gdy skończy się ważność hasła dostępu do novella. a mi się właśnie skończyła, podobnie jak miesiąc temu i potrzebne jest potwierdzenie opiekuna, że jeszcze pracuję. też coś. jak w ogóle można mieć wątpliwości! efekt jest taki, że od wczoraj nie mogę sprawdzić poczty, a tymczesem nie mam nigdzie zapisanych żadnych adresów i... nie wiem na jaki adres mam wysłać osławioną prezentację na warsztaty z prezentacji... z jednej strony może to i lepiej, bo to co zrobiłam pewnie wcale nie przypomina prezentacji, a z drugiej jednak źle. bo naprawdę ktoś pomyśli, że nie pracuję, a tak wcale nie jest. czy może mi ktoś pomóc?

no i do zobaczenia pojutrze:)
17:06, kasiagli , Kasia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 listopada 2007
łubudubu
nie wiem jak pozostałym, ale ja w tym tygodniu przeżyłam chyba pierwszy stażowy kryzys. nagle wszystko zwaliło się na głowę, wszystko trzeba skończyć do poniedziałku, pracuję właściwie non stop, a co najbardziej frustrujące, efekty przestały być widoczne. podobnie jak Piotrek ogarnęłam lokalne strony kultury i zapowiedzi, naprawdę wyglądają całkiem ok, tymczasem ten dziwny stwór pod nazwą cjg zakłócił mój wypracowany przez ostatni miesiąc spokój i znów tonę w chaosie. w dodatku - o tym chyba Dorota wcześniej wspominała - czuję, że zostawiono nas z tym samym sobie, reszta lokalnej redakcji w ogóle nie ma pojęcia o jakimś wirtualnym cjg i kiedy tylko przez chwilę odpuszczę wrzucanie zapowiedzi na lokalne strony, aktualizowanie działu kultura, zaraz pojawia się ktoś kto przypomni, upomni, popędzi. A ja wiem, że wielu info brakuje, ale przez zawrotne tempo nowego cjg (1mm/h), niedługo strony lokalnych zapowiedzi będą świecić pustkami, a mi tylko szkoda włożonej w to pracy. może mam za bardzo emocjonalny stosunek do tego wszystkiego. natomiast problemy jakie mam z tym nowym cjg albo są ignorowane, albo nierozumiane, albo w ogóle nie wiem już o co chodzi. postanowiłam ostatecznie spróbowac je rozwiązać w poniedziałek, bo gdybym dziś się za to zabrała, mogłoby się okazać, że wyjdę z redakcji dopiero na wiosnę. zaczynam rozumieć sens wszystkich ćwiczeń,które nam zapodano w Konstancinie: jak rozwiązać pozornie nierozwiązywalne problemy? Na razie jednak odnoszę wrażenie, że problem nowego cjg naprawdę jest nierozwiązywalny. I tym pesymistycznym akcentem kończę i życzę wszystkim miłego weekendu.
16:07, kasiagli , Kasia
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 listopada 2007
Klatka C
Przy klatce C spotykamy się. Z klatką C związaliśmy się. Bez klatki C nasze życie byłoby po prostu smutne. Dlaczego? Bo u jej podnóża czeka obiad. Obiad który pachnie, kusi, nęci, ale dzielnie czekamy i spotykamy się przed 14:00 przy klatce C. Nasze żołądki nie mogą już wytrzymać i schodzimy na dół.  Tam jako forpoczta Agnieszka znana w tajnych kręgach Agory pod kryptonimem "Andrzej" sprawdza w menu co dobrego jest do zjedzenia, po czym stwierdza, że wybierze stolik. "Nowy", czyli człowiek od wsparcia - w tej roli Bartek N. Szybko znajduje swoją ulubioną zupę, dorzuca inne specjały i jako middle-fielder zmyka do stolika. Tyły i stawkę zwykle wraz z dziwną kombinacją jedzenia na talerzu (np. pierogi + ryż) zamykam ja. Bartek B, pseudonim "Bart". I tak nasza trójka Andrzej, Nowy i Bart spędza wspólnie obiady rozmawiając i deliberując na różnej maści tematy. Ale to nie koniec. Rytuał zostanie dopełniony dopiero wtedy, gdy wracając wejdziemy na górę (II piętro) po schodach. Przemawiająca przez Andrzej'a jako medium, bogini niskokalorycznych posiłków, opiekunka domu -  Hestia, zakazuje nam wjeżdżania windą (także Pan od BHP odradzał, bo w razie pożaru w windzie po prostu się ginie). Nasza trójka, jako posłuszni rytuałowi wyznawcy, dzień w dzień (oprócz wolnego ma się rozumieć) stosuje się do zaleceń. Czy i Wam też się uda rozpocząć i podtrzymać rytuał? Czy przetrwacie próbę? Nieważne w której części Polski jesteście... Dołączcie do nas.... Spotkajmy się o 14:00... przy klatce C.......  Na wspólną biesiadę.... Jeśli oczywiście macie odwagę....... >:D
środa, 07 listopada 2007
zaraza
W szczecińskiej redakcji zapanowała zaraza w postaci grypy i jej pochodnych. mnie w każdym razie nie ominęła - po dzisiejszym dniu, jestem wrakiem człowieka. zresztą od początku tygodnia jakoś wszystko mega opornie mi idzie - przyczyn uptruję w: mega zimnym wietrze szczecińskim i mega mokrym deszczu; za słabych i przeterminowanych soczewkach kontaktowych (czekam na wypłatę); katarze, gorączce, wszechogarniających ciemnościach, powodującym ból głowy świetle jarzeniowym, niesłowności właścicieli klubów, którzy obiecują, że będą przysyłać aktualne info, a potem nie przysyłają, a w końcu to chyba im powinno zależeć, a nie mi; dzwoniącym - zwykle nie do mnie - telefonie, który stoi na moim biurku i zadawanych mi przez niego pytaniach, na które odpowiedź przeważnie brzmi "jestem tylko stażystką od internetu, ale zaraz spróbuję się dowiedzieć"; i wreszcie w: ZAWALAJĄCYCH SKRZYNKĘ POCZTOWĄ MAILACH OD ZBYSZKA i pozostałych osób, które jakoś niechętnie korzystają z forum. Pozostaje mieć nadzieję, że zkamuflowany Zbyszek jako Adam Michnik odwiedzi jednak nasze forum, a przynajmniej, że jego "wigilia" nie potrwa dłużej niż dobę i następna będzie dopiero za rok (wtajemniczeni wiedzą, że Zbyszki przemawiają ludzkim głosem tylko w wigilię). Ja tymczasem zapadam w zimowy grypowy sen.
17:49, kasiagli , Kasia
Link Dodaj komentarz »
zima
wczoraj spadł pierwszy śnieg. bardzo na temat, bo robiłam akurat info o wigilijnym konkursie. za oknem, jak na zawołanie - inspiracja. bez zawołania - prowincjonalny londyn w krótkich spodenkach i futrzanych butach. a tak generalnie to jest coraz lepiej. integruję sie przy kurczakach z KFC, przy drukarce, która nie chce działać, przy ekstremalnie oryginalnym włączniku światła. i tylko jedno mini-marudzenie na koniec - zauważyłam, że po 8 godzinach stukania w klawiaturę mam niedowład palców :-) dets ol
09:31, dorotaszczepanska , Dorota
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 listopada 2007
Powaga ze śmiechem

Zawsze chciałem zobaczyć / usłyszeć, jak reagują ludzie odpowiedzialni za sprawy, które (i których) krytykują wysoko postawieni ludzie. Najczęściej myślałem o redakcji Gazety Wyborczej, którą czytam "od kiedy interesuję się życiem społecznym". I oto nadarzyła mi się okazja.
Co prawda, widziałem reakcję nie GW 'papierowej' lecz reakcję redaktorów Gazeta.pl - akurat od kilku dni koło tych ludzi przebywam (to 'lotne' stanowisko - hot desk), ale samo zachowanie musi być podobne.
Na wypowiedzi żegnającego się z fotelem premiera J.K. mówiącego (jak zawsze) z powagą o "wpływowych mediach", "tych grupach ludzi", "tamtych wypowiedziach", "tych nagonkach" w końcu wypowiadając słowa "Gazeta Wyborcza" cała redakcja po prostu wybuchnęła śmiechem. To chyba najbardziej naturalna reakcja jaka mogła się pojawić.
Teraz już wiem i kolejny raz się przekonuję. Czasem najlepiej reagować śmiechem :))

wtorek, 30 października 2007
lepiej

powoli krystalizują się moje zadania. ktoś wpada do pracy i jeszcze w fazie lądowania prosi, abym coś tam wrzuciła, coś usunęła, coś podłączyła. ja umiem - oni nie. przybywa mi centymetrów, lekko wystaję znad biurka, ale wciąż nie za mocno, aby przesadnie nie rzucać się w oczy. rosnę, ale powoli. po-wo-li

robienie zapowiedzi kulturalnych ma swoją jedną podstawową korzyść. wreszcie wiem, co się dzieje w mieście - już w pracy wpisuję do kalendarza imprezy must-go, wystawy must-see, koncerty must-listen. wysyłam zatrważające ilości smsów i takie też mam rachunki.

nie będę euforycznie obijać się o sufit. jest różnie. gorzej i lepiej. ale zahipnotyzowana tą tendencją wznoszącą wstaję codziennie rano i czytam książki nad stygnącą herbatą. i wychodzę z domu prawie od razu, wracam się tylko, żeby sprawdzić czy żelazko na pewno jest off.

ja jestem on.

19:20, dorotaszczepanska , Dorota
Link Dodaj komentarz »
Jak to w sprzedaży jest

Notkę piszę od tygodnia. Dokładnie tydzień temu siedziałem przed komputerem i.. nie miałem co robić. Nie było żadnego zadania, z wszystkiego się 'ogarnąłem'. Takie "nic nie robienie" miało mi pozwolić na napisanie coś na blogu. Odłożyłem to jednak na kolejny poranek.
I co? I... minął cały tydzień. Tyle zadań, tyle pomysłów, tyle pracy, że dopiero teraz usiadłem i zostawiam ślad na blogu.
Tak już mam, że gdy nic się nie dzieje i ja o tym wspomnę zaczyna się 'kocioł'. W każdej pracy tak miałem. Najlepiej mówi o tym sytuacja, gdy pracowałem w restauracji. Godzina popołudniowa, ciepły letni dzień a ja z kucharzem siedzimy przy barze i.. nie robimy nic. Nie lubię być zawalony pracą, ale jeszcze bardziej nie lubię niczego nie robić. Wtedy padły pamiętne słowa - "nic się nie dzieje". Nie minęło 20 minut, gdy przywalił taki ruch, że do późnych godzin wieczornych ciężko było nawet czegoś się napić ;)
Teraz to samo. Wracając we wtorkowy wieczór do domu żalę się Bartkowi (w końcu pracujemy niemal obok siebie), 'dziś niewiele się działo'. Od następnego dnia, środy, do teraz masa pracy :]

Tamten wtorek to był ostatni taki dzień. Wiem, że nie będzie już okazji by powiedzieć 'te słowa'. Bo w sprzedaży zawsze coś się dzieje. Bo w gazecie zawsze coś się dzieje. I jest ciekawie :)


edytka:
przypomniałem sobie o zabawie z Konstancina 'kto ... niech wstanie'. po moim 'kto ogląda >włatców much< niech wstanie' niewiele osób zaczęło walczyć o krzesło. specjalnie dla tych siedzących:
http://www.milanos.pl/wlatcy-moch.php?id=wm - tu znajdziecie wszystkie odcinki
polecam ostatni odcinek: http://www.milanos.pl/video.php?cat=16&id=3480 - specyficzne pokazanie patriotyzmu w oczach ośmiolatków w bajce 'dla dorosłych' - to a'propo wyborów i patriotycznego obowiązku głosowania :) 

poniedziałek, 29 października 2007
witam, witam;)
To mój debiut na blogu. jestem takaa podekscytowana;) No ale teraz widać kto tu ciężko pracuje, a kto ma czas na wypełnianie blogowych stron;). Pięknie pięknie moi kochani, nie wiem jak wam ale mi to się ciągle wydaje że ta praca końca nie ma. Ja oprócz zapowiedzi, informatorów, za które prawie się nie wzięłam oprócz miliona poznańskich bibliotek (a mówią, że coraz mniej się czyta - to po co ich tyle?:)które musiałam znaleźć i wpisać to latam jeszcze z kamerką i robię jakieś co ciekawsze filmiki na naszą stronę. Sprawdzam się w roli reżysera i operatora i...chyba jednak Tarantino to ze mnie nie będzie. Może Von Trier z racji ruchomej kamery;) Ale fajnie jest nawet. Tylko tez studia się zaczęły i praca magisterska sama się nie napiszę - a ja nawet na bloga czasu nie mam. Ale jest nadzieja! Bo dziś okazało się że pon. też może być czwartkiem bo jutro zaczyna się weekend. Niech wstanie ten kto nie lubi swiat;) Pozdrawiam i do zobaczenia;)
12:40, malgosiak23
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 października 2007
Precyzja & odpowiedzialność = bezkarność ;)

Kolejny wysyp wpisów jak widzę :). To się dołączę. Ja cały czas przemieszczam się po dziale. Prawie codziennie siedzę gdzie indziej ;P. Niby to denerwujące, ale z drugiej strony poznaje się ludzi. Ale np. ostatni tydzień o dziwo spędziłem wśród twórczyń serwisu plotek.pl, więc byłem na bieżąco ze wszystkim, co zupełnie mnie nie interesuje :P. Także obok byli twórcy zCzuba.pl więc tu już było lepiej. Posłuchało się trochę o piłce nożnej i od razu głowa zaczęła się odplotkowywać. Okazało się, że szef zCzuba.pl jest fanem jednej gry, w którą zagrywałem się kilka lat temu. Więc robiliśmy sobie małe zawody kto uzyska lepszy wynik (ach ci duzi chłopcy :P). Wracając do miejsc to dziś siedzę sobie na miejscu księgowej, ale już w swoim dziale. Jest ustronnie, cicho i spokojnie. Zasnę? :].

Co do samej pracy, to mam bardzo długi okres wdrażania do UOMa ze względu na mnogość operacji jakich w nim docelowo mam wykonywać. To samo jest z Gemiusem i z przygotowywaniem kodu. Niezbędna jest tu dokładność, nie ma miejsca na pomyłki, nie ma odwrotu. Źle puszczę mailing, źle wejdzie reklama i cześć, -naście, -dziesiąt lub -set tysięcy zapłacone przez kogoś staje się po części niejako zmarnowane, wali się mediaplan, klient jest niezadowolony, szefowie grzmią i następuje armageddon >:D. Tylko artykuły sponsorowane można cofnąć i dokonać zmian na dolnej belce reklamowej gazeta.pl za którą będę współodpowiadać, reszty zawrócić się nie da :|. UOM już tak ma, nie wybacza...

Niby 'przeszedłem' już przez wszystko, co powinienem wiedzieć, ale roboty jest nadal nie za wiele. Choć zbliżają się święta, firmy będą reklamować 'prezenty' różnego rodzaju, więc spodziewam się masy pracy już niedługo, mimo że obecnie wszystko wygląda trochę sielsko. Ale zapewniono mnie niedawno, że to tylko cisza przed burzą. Zobaczymy, bo ja lubię burze... i pioruny ;).

Ale nie samą pracą się żyje. Ostatnio w ramach Warszawskiego Festiwalu Filmowego wybrałem się na estoński film "Śpiewająca Rewolucja" - www.singingrevolution.com . Gorąco polecam jakby ktoś miał szansę gdzieś, kiedyś obejrzeć.

Pozdrawiam :]

Bartek B.

 

 

 
1 , 2 , 3